PRZEZ INDIE DO NEPALU I Z POWROTEM

Ten blog powstał, by na zawsze uwiecznić wspomnienia z wyprawy do Indii i Nepalu. Niepostrzeżenie stał się częścią mojego życia. W korowodzie codziennych zdarzeń i spraw do załatwienia znalazłam w końcu miejsce na odnalezienie samej siebie.



07 października 2010

RODZINNE TATRY

Oj działo się Panocku, działo się ;)
Ojciec Chrzestny przyjechał w piątek, w niedzielę rano zjawiła się Teściowa. Będąc w komplecie udaliśmy się z wizytą do rodziny w Czarnym Dunajcu. Pogoda jak na tę porę roku była fantastyczna. Udało nam się namówić Bogusię i Marka na spacer do Morskiego Oka. Szliśmy i szliśmy, a nieprzebrany tłum turystów szedł z nami, przed nami i za nami... Pierwszy raz mieliśmy nocować w Moku (poza Jurkiem, który był tam wielokrotnie ok. 30 lat wcześniej...) Noclegi zarezerwowałam z wyprzedzeniem i dostaliśmy wspaniały 4 osobowy pokój na poddaszu - z widokiem bezpośrednio na staw. Zwierzaki na Moku są tak wytresowane, że kaczki podchodzą do nóg kiedy wyciąga się do nich ręce, a ptaki kradną posiłek z talerzy. Pracownicy schroniska zapomnieli już dawno co to znaczy być miłym i uprzejmym...
Nic jednak nie może zastąpić widoku gór odbijających się w błękitno-zielonej toni górskiego stawu.
Zobacz inne fotki z RODZINNE TATRY

ZRODZINNE TATRY

Wieczorem to mega turystyczne miejsce zamienia się w oazę spokoju - zwłaszcza kiedy pogoda jest do bani. Po pierwszym dniu cudownego słońca zerwał się wiatr, ścieżki się oblodziły i zaczęło padać. Poczekaliśmy do popołudnia, a potem dzielnie ruszyliśmy żółtym szlakiem na Szpiglasową.
Z RODZINNE TATRY

Z RODZINNE TATRY

Deszcz przestał padać mniej więcej w połowie drogi i chociaż ilość śniegu nie pozwoliła nam zejść na drugą stronę przełęczy to i tak Mama dostała sprawność tatrzańskiego turysty! Jak na pierwszą wycieczkę dała czadu jak Elvis. Kolejny dzień był ciepły i słoneczny jak latem. Wykończyliśmy się idąc z plecakami do Piątki i schodząc w dół do parkingu. Zmęczeni ale bardzo zadowoleni wróciliśmy do Krakowa. Bury Miś był zamknięty. Toalety w Moku są luksusowe jak w hotelu 5 gwiazdkowym, na 5 stawach po remoncie choć zapaszek w kibelkach pozostał ten sam, nie trzeba już wyskakiwać z kabiny zanim się spuści wodę - postęp Panie, postęp i cywilizacja...

p.s. po niespełna czterech latach udało nam się kupić bilety na Mayday (z niewielkim wyprzedzeniem, miejsca w IV I V rzędzie). Było fajnie, teraz razem z Wujkiem oglądamy debilny, ale Polski film 'Ciacho', a Mamusia właśnie jedzie w pociągu dalekobieżnym do Szczecina...

24 września 2010

GLOKER FEST

Wojtek zrobił materiał z imprezy firmowej - 'POMALUJ MÓJ ŚWIAT'
W dwa dni trzy imprezy:

Poznań


Szczecin


Kraków

22 września 2010

POŻEGNANIA I POWROTY

Z przyczyn zawodowo-prywatnych musieliśmy zakończyć zwiedzanie Hiszpanii i Portugalii. Pożegnanie było bardzo smutne, ale obowiązki wzywały - wróciliśmy na czas żeby dowiedzieć się, że kredytu nam nie wypłacą, bo stopnień zaawansowania budowy jest nie wystarczający, firmę zalało, w wynajmowanym mieszkaniu jest zwarcie i nie ma prądu, a pracy mamy, jak mówi Henia 'po kokardę'. Wenezuela powoli odpływa w strefę marzen, a ja mimo to po 40 dniach tułaczki z przyjemnością wracam do Kraju. To nic, że tutaj jest chłodniej, że czasem szaro i plucha, że tu są codzienne problemy i trzeba pracować... Tu jest mój dom, tu czuję się dobrze. Im więcej podróżuję tym bardziej kocham tę moją Polskę.

na opis podróży przyjdzie jeszcze czas...

17 września 2010

Sintra


Dawniej letnia rezydencja wladcow Portugalii. Obecnie gesty las z egzotycznym drzewostanem i wspanialymi willami i palacami - pozostalosc po lizbonskich bogaczach. Na zdjeciu warowny zamek mauretanski. Z murow widac Lizbone.