PRZEZ INDIE DO NEPALU I Z POWROTEM

Ten blog powstał, by na zawsze uwiecznić wspomnienia z wyprawy do Indii i Nepalu. Niepostrzeżenie stał się częścią mojego życia. W korowodzie codziennych zdarzeń i spraw do załatwienia znalazłam w końcu miejsce na odnalezienie samej siebie.



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Petra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Petra. Pokaż wszystkie posty

14 czerwca 2006

PETRA

Dawniej Petra kojarzyła mi się tylko z El Khazneh Faraoun - osławionym frontonem wykutym w piaskowcu, który ukazuje się oczom zdumionego wędrowca na końcu wąskiego wąwozu.

Teraz wiem, że Petra to wielobarwne, starożytne miasto zamieszkiwane dawniej przez 30 do 40 tysięcy Nabatejczyków. Wąwóz As-Sik ukryty w masywie Dżabal asz-Szar to jedyna droga prowadząca do miasta leżącego na skrzyżowaniu dawnych szlaków handlowych z Indii do Egiptu oraz z południowej Arabii do Syrii. Nabatejczycy czerpali zyski zarówno z zaopatrywania karawan w wodę, jak również z nakładanych na kupców różnych opłat. Piaskowiec łatwo poddawał się obróbce, więc miasto rozrastało się w błyskawicznym tempie. Wybudowano system nawadniający i cysterny zbierające wodę. Nic jednak nie trwa wiecznie. Zmiana szlaków kupieckich, liczne trzęsienia ziemi i ostatecznie susza sprawiły, że mieszkańcy Petry w 106r. entuzjastycznie przyjęli rzymskich najeźców i bez walki otworzyli bramy miasta. Tak zakończyła się historia niezależnego królestwa nabatejczyków. Miasto zajęte później przez Krzyżowców i ostatecznie podbite przez Saladyna popadło w ruinę i stało się miejscem zamieszkania Beduinów.

Świat zapomniał o Petrze do 1812r, kiedy Johann Luis Burkhardt odnalazł ją dla Świata. Prace archeologiczne rozpoczęto dopiero w 1929r. W 1985r. Petra została wpisana na listę UNESCO, a 7 lipca 2007r. znalazła się na liście 7 nowych cudów świata (jest na wybitnym drugim miejscu). Jaskinie i grobowce, system irygacji zapewniony przez nabatejczyków oraz stały dochód zapewniany przez turystów stworzył wspaniałe warunki współczesnym Beduinom, dlatego nie chcieli oni opuścić Petry. Program rządowy proponował mieszkania w wybudowanym nieopodal mieście, ale Beduini trwali przy swoim, aż do lat 80-tych. W końcu przeniesiono ich przymusowo i od tej pory Petra nie jest już zamieszkałym miastem, ale jedynie wspaniałym, skutecznie niszczonym miejscem turystycznym. Monumentalne ruiny mieniące się tysiącem barw, skrzące się w palących promieniach słońca i niezwykłe formacje skalne zapewniają sławę temu miejscu, ale są jedynie wspomnieniem jego dawnej świetności. Sił natury nie da się zatrzymać - piaskowiec jest piękny, ale niezwykle kruchy. Wiatr, woda i ręce setek tysięcy turystów rocznie dosłownie ścierają miasto z powierzchni ziemi.

A jednak Petra przyciąga mnie jak magnes - nie dla tego najpiękniejszego frontonu, ani też dla długiego na kilometr wąwozu, ale dla zobaczenia jeszcze raz ogromnego miasta skalnego na tym wysuszonym pustkowiu, dla widoku wiatru zamiatającego pył z głównej ulicy i wielobarwnych ruin opromienionych światłem zachodzącego słońca...