PRZEZ INDIE DO NEPALU I Z POWROTEM

Ten blog powstał, by na zawsze uwiecznić wspomnienia z wyprawy do Indii i Nepalu. Niepostrzeżenie stał się częścią mojego życia. W korowodzie codziennych zdarzeń i spraw do załatwienia znalazłam w końcu miejsce na odnalezienie samej siebie.



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budowa domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budowa domu. Pokaż wszystkie posty

03 lipca 2012

ZAZIELIŁ SIĘ OGRÓD

Ku naszemu zdziwieniu w ogrodzie pojawiła się roślina uprawna:
Z niecierpliwością czekamy co tam jeszcze wyrośnie ;)

18 kwietnia 2012

ŁOŚ

Wychodzę sobie przed dom (bo wewnątrz nie mamy zasięgu) zaczynam gadać przez telefon i nagle co widzę? ŁOSIA! No rewelacja ;))) Nazwiemy go Zocha ;) Matko, jaki słodziak, jak toto chodzi śmiesznie, te nóżki takie chude, nieporadne... - od dziś jestem zdecydowaną fanką łosi...
p.s. mamy już numer domu
p.s.2 no nie... jest wieczór, a pod naszym balkonem inny łoś! Większy i z włosami wokół szyi i wszystko jasne po południu Zocha, a wieczorem Franek, a latem urodzą się małe łoszaki ;)- w porównaniu do Łomianek przystanek Alaska się chowa! Ja zawsze chciałam zobaczyć łosia, a tu proszę dwa jednego dnia i to właściwie bez wychodzenia z domu! Łoś po łacinie nazywa się ładnie: alces alces i lubi pływać. Pod wodą może przebywać do 50 sekund, a ja już mam nowe marzenie: chcę zobaczyć nurkującego łosia!

07 grudnia 2011

OGNISKO DOMOWE

Kiedy po wielu ciężko przepracowanych godzinach, z bolącym kręgosłupem i piekącymi oczami, siadasz zakurzony przed własnym kominkiem, myślisz sobie: 'jaki piękny jest ten świat'.

od dziś mamy ogrzewanie, a temperatura już wzrosła do 7 stopni. Kocham ten dom.

30 października 2011

CIĄGLE NIC CIEKAWEGO

murowanie, cięcie, malowanie, klejenie, pylenie, sprzątanie, kupowanie i wciąż kończąca się kasa - tyle u nas - niekończąca się opowieść, ale... w czwartek szykuje się Noc Nurków i znowu będzie o czym pisać...

p.s. kibicują nam już wszyscy sąsiedzi, a nawet koniarze z pobliskiej stajni - jeśli pogoda dopisze to może przeprowadzimy się przed świętami - Bożego Narodzenia, nie Wielkanocy ;))

07 października 2011

WSZYSTKO CZERWONE

Nie jest tajemnicą, że oboje lubimy czerwony kolor jednak nie pomyślałabym, że będziemy chcieli mieć czerwoną podłogę. Decyzja zapadła przedwczoraj - nagle zdecydowaliśmy, że trzeba iść na całość i wczoraj przyjechała pierwsza 'grucha'.

Z resztą nie tylko my byliśmy ciekawi jak to wyjdzie, bo cały dzień mieliśmy na budowie zespół technologiczny ;)

Teraz pozostaje się modlić żeby po wyschnięciu nie wyszedł majtkowy różowy ;)))

Panowie głaskali ten beton przez 20 długich, nocnych godzin...

18 lipca 2011

W ŚWIECIE CZYSTYCH LUDZI

4 ogniska i 2 imprezy temu wyruszyliśmy w jedną z naszych większych podróży - w świat glifów, niwelatorów, miksokretów, terraway'ów i wielu innych nowych pojęć i wartości, które musimy zrozumieć, żeby podejmować właściwe decyzje. Tak... budowa to wielka przygoda. Codziennie 10 godzin pracy w brudzie i pyle - ale za to z pięknym widokiem z każdego okna i balkonu. Od kilku dni męczymy się z podbitką. Na płaskim dachu poszło błyskawicznie, ale wole oko nas dobiło. Płaszczyzna naszego dachu jest wygięta niewspółmiernie do możliwości desek, więc rzeźbimy tak sobie już od trzech dni odcinek 6m i wczoraj przekroczyliśmy połowę! W rezultacie oboje wyglądamy jak z kręgu piekieł - kiedy wracamy do świata czystych ludzi i wysiadamy w centrum Warszawy - widzę naszą odmienność w ich oczach ;). Na szczęście portier wciąż nas wpuszcza do Arturowego mieszkania...

17 lipca 2009

MAMY GO!

Wygląda na to, że czasem warto ponarzekać. Dziś 17 lipca 2009 o godzinie 14 otrzymaliśmy decyzję kredytową! Niestety nie jest, aż tak pięknie, bo chociaż oferta w sensie wysokości kredytu jest lepsza, to jednak jest to Bank z raczej średnią opinią (w kierunku do złej), no ale zawsze to coś. Poza tym nasze motto życiowe brzmi przecież "kto nie ryzykuje - ten nie je!" WIĘC WITAJ BUDOWO!! :)

Teraz mogę odetchnąć z ulgą i zaraz zacznę uzupełniać zaległości na blogu... a jest tego sporo!

16 lipca 2009

KREDYT JAK W BANKU

Właśnie wróciliśmy do Krakowa. Skończyły się urlopy i obowiązkowe szkolenie w Warszawie.
Zobacz pozostałe fotki SZKOLENIE

Szkolenie okazało się bardzo owocne i mam wrażenie, że wszyscy byli bardzo zadowoleni (i zmęczeni), a hotel no cóż wystarczy powiedzieć, że na pewno robi wrażenie - z resztą bez marudzenia nadaje się na konferencje i na... wesela. Dziewczyny popływały na gratisowych łabędziach i było śmiesznie, a wieczorem pożarły nas komary. Powrót do rzeczywistości był powalający. W środę po szkoleniu masę spotkań, oglądanie warszawskich lokali i javascript:void(0)wszystko w biegu i na czas, bo po południu musieliśmy być w Krakowie. I w trakcie tego wszystkiego telefon z banku. Trzeba donieść kolejne potwierdzenia.

Okazuje się, że według banku Nordea mogę przesłać do urzędu skarbowego każdy Pit za pośrednictwem poczty, ale bank uzna w takim przypadku, że taki Pit nie został złożony! Jakby tego było mało okazało się, że potwierdzenie przychodu wystawione przez urząd za rok 2008 też nie jest wystarczającym dowodem na to, że płacę podatek od wynajmu! Pani analityczka zażyczyła sobie pieczątki na druku Pit, chociaż już wcześniej była mowa o tym, że Urząd Skarbowy w Szczecinie nie pieczętuje Pit-ów, tylko daje osobną karteczkę, że Pit wpłynął. Poza tym nawet gdyby dawał to i tak nie wstecznie. Prawdę mówiąc można dostać apopleksji - załatwianie kredytu w banku Nordea trwa już prawie cztery miesiące i ciągle czegoś brakuje. W końcu sama już nie wiem, czym się ten bank zajmuje, ale raczej kredytów na budowę domu nie udzielają - zamiast tego pastwią sie nad klientem i wodzą go za nos! Załatwianie kredytu trwa obecnie dłużej niż budowa domu - to przechodzi ludzkie pojęcie. A wracając do Nordei to po zrobieniu awantury okazało się, że już nie trzeba kolejnych potwierdzeń za złożenie Pitu, teraz chcą potwierdzenie zapłaty podatku za ostatnie 4 miesiące, chociaż otrzymali potwierdzenie o niezaleganiu, wszystkie umowy najmu oraz wpłaty tych kwot od najemców na moje konto. Mam wrażenie, że ten dom nigdy nie zostanie wybudowany, albo że skończę co najmniej siwa jeśli nie w domu wariatów. Bank sprawdza też moją firmę - komplet dokumentów za dwa lata! W końcu zostałam zapytana, czy to ja biorę kredyt, czy firma? BANKU NORDEA ZDECYDOWANIE NIE POLECAM - W KRAKOWSKIM ODDZIALE ZATRUDNIAJĄ NIEKOMPETENTNYCH PRACOWNIKÓW, KTÓRZY NIE POTRAFIĄ NAWET CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM TREŚCI I NIE ODRÓŻNIAJĄ POSZCZEGÓLNYCH DOKUMENTÓW.