Środa Gjaidalm hütte
Czwartek Gjaidalm hütte
Piątek Weisberghaus
Sobota Weisberghaus
Niedziela Hallstatt
Poniedziałek Kraków - Szczecin
Wtorek Poznań
Środa Berlin
ANNA BUCHOLC I BARTEK KUJDA – NASZE WYPRAWY Ten blog jest internetowym pamiętnikiem, katalogiem zdjęć i filmów dla wszystkich chętnych - znajomych i nieznajomych. Pozdrawiam serdecznie: Ania Bucholc
Ten blog powstał, by na zawsze uwiecznić wspomnienia z wyprawy do Indii i Nepalu. Niepostrzeżenie stał się częścią mojego życia. W korowodzie codziennych zdarzeń i spraw do załatwienia znalazłam w końcu miejsce na odnalezienie samej siebie.


| Zobacz inne fotki z Wielka Racza |
| Zobacz inne fotki z Zbójnicka Chata |
| Zobacz inne fotki z Západné Tatry |
| Zobacz inne fotki z Kežmarské žlaby |
![]() |
| Zobacz inne fotki z Kežmarské žlaby |

| Od Kežmarské žlaby |
| Zobacz inne fotki z Skitury z Mosornego na Krowiarki |
KRÓTKI WSTĘP O UKOCHANEJ ORAZ DANE I FAKTY
Rumunia to kraj o wielu obliczach. Dla niektórych dziki i niedostępny, dla bardziej zainteresowanych piękny i cywilizowany - od 2007r. jest członkiem UE. Po raz nie wiem już który, przypominam, że Rumunia jest zamieszkiwana przez Rumunów, a nie Romów, czyli cyganów (wywodzących się nota bene z Indii), którzy kojarzą nam się z żebractwem na polskich ulicach. Pod względem fauny i flory, wg mojej opinii, Rumunia przewyższa każdą europejską krainę. 28% powierzchni tego kraju zajmują lasy, a aż 1/3 góry - Karpaty Wschodnie i Południowe ciągną się szerokim łukiem z północy na zachód na długości 800 km. O wyjątkowości Rumunii stanowi chyba ta świeża, oryginalna przyroda, niezmącona jeszcze cywilizacją - plagą turystów i ich śmieciami. Poza tym brak obostrzeń i wielu ograniczeń - można chodzić bezkarnie i bezpłatnie, spać w górach i cieszyć się bliskością dzikich zwierząt (byle nie za blisko - liczbę niedźwiedzi żyjących w Rumunii oszacowano na 6 tys. co stanowi połowę ich europejskiej populacji, wilków jest ok.3 tys. - co daje 1/3 populacji europejskiej i ok.2 tys. rysiów - poza tym w Rumunii doliczono się, aż 5 tys gatunków chrząszczy - jeden mieszkał z nami w pokoju i polubił Grześka).
| Zobacz inne fotki Rumunia 2009 skitoury - Fogarasze |
Pierwszego dnia wybraliśmy się na "spacer" do pobliskiego żlebu, wyskrobaliśmy się na ok.2350m, zjechaliśmy jakieś 150m do jeziorka po drugiej stronie, wspięliśmy się z powrotem już bez fok i zjechaliśmy do schroniska. Zjazd był naprawdę stromy, śnieg trochę mokry, dość wąsko, wystające skały i świadomość, że Kopa Kondracka jednak nie była hardcorem. Wieczorem zrobiło się ciepło i zaczął padać deszcz ze śniegiem.
Kolejny dzień przywitał nas mgłą, ale niezrażeni wybraliśmy się na drugą stronę naszego kotła. Wspięliśmy się i na przekór mgle postanowiliśmy zjechać w dolinę. Taki zjazd w nieznane, kiedy niewiele się widzi też ma swoje uroki. Pomysł zjazdu okazał się świetny - jechaliśmy mniej więcej szlakiem i kiedy dotarliśmy do uroczej dolinki wyszło słońce. Dalej było płasko, więc urządziliśmy piknik, przykleiliśmy foki i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Na końcu znowu czekał nas świetny, stromy zjazd między skałkami, ale zepsuła się pogoda. Wprawieni w bojach do połowy kotła zjeżdżaliśmy we mgle, a później obejrzeliśmy tunel z bliska i udaliśmy się na zasłużoną ciorbę i palinkę (rumuński bimber) do schroniska.
I chyba wtedy zaczęła się prawdziwa przygoda ;).
Tak się złożyło, że dosiedliśmy się do chłopaka z Salvamontu (rumuński Gopr - jak się wystuka na komórce klawisze odpowiadające za litery z nazwy "Salvamont" uzyska sie numer alarmowy ich telefonu - można sprawdzić podaję nr 725 82 66 68 kierunkowy +40). Chłopak pokazał nam na mapie fajną trasę na ostatni dzień. Uwzględniała dwa podejścia, dwa zjazdy i jeszcze przejście tunelem. Rozmawialiśmy w rumuńsko-francusko-angielsko-polskim, ale głównie po rumuńsku i udało nam się porozumieć, czyli nauka nie poszła w las - Lectorice byłyby z nas dumne!
Następnego dnia skorzystaliśmy z rady, ale że znowu była mgła zjechaliśmy nie w tą dolinkę i nie było wyjścia - najpierw przeciskaliśmy się między skałami po wodospadzie i było bardzo stromo (tak stromo, że mózg tego nawet rejestrować nie chciał), a jak skończył się śnieg (czego nie przewidzieliśmy) przyszło nam schodzić po śliskiej trawie, a najgorzej miał Felek, który był w butach narciarskich... Przeżyliśmy chwile grozy kiedy Bartek poślizgnął się, nabrał rozpędu i odbił się od trawiastej półki o mało co nie spadając dalej na skałki, ale na szczęście wszystkim udało się dojść do śniegu. Niestety było już popołudnie, stromizna i śnieg tak mokry, że zjeżdżał z nami. Powiedzmy tylko, że ten zjazd nie był komfortowy, a i znowu Bartek miał pecha, zrobił przewrotkę przez stromo wystającą skałę i mało mnie o zawał nie przyprawił. Skończyło się na siniaku i mocnym postanowieniu dokupienia niezbędnego sprzętu w postaci liny, harszli i raków. Potem było już tylko lepiej. Szliśmy po kilkumetrowych zwałach śniegu drogą transfogaraską w kierunku tunelu i okazało się, że przed tunelem jest budynek Salvamontu. Wcześniej poznany kolega już na nas czekał, zmartwiony, że nie trafiliśmy na właściwy zjazd. Zostaliśmy zaproszeni na herbatę, dostaliśmy nr telefonu i informację, że jak przyjedziemy następnym razem możemy zatrzymać się u nich i ktoś z nich może też być naszym górskim przewodnikiem. Chwilę później zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i ruszyliśmy do tunelu. W blasku czołówek podziwialiśmy przepiękne lodowe rzeźby, by chwilę później zjechać kolejką w dół i upalną wiosną wrócić do Polski i schować narty w piwnicy...
| Z Rumunia 2009 skitoury - Fogarasze |
| Zobacz inne fotki kopa kondracka |
| Zobacz inne fotki wielkanoc 2009 |
| Zobacz inne fotki RAKOŃ |