PRZEZ INDIE DO NEPALU I Z POWROTEM

Ten blog powstał, by na zawsze uwiecznić wspomnienia z wyprawy do Indii i Nepalu. Niepostrzeżenie stał się częścią mojego życia. W korowodzie codziennych zdarzeń i spraw do załatwienia znalazłam w końcu miejsce na odnalezienie samej siebie.



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dave Gahan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dave Gahan. Pokaż wszystkie posty

23 maja 2009

WEEKEND LUZU, CHOROBA GAHANA I WŁADCA PIERŚCIENI

Wczoraj miałam pierwszy raz wyjechać motorem na miasto, ale oczywiście zaczęło padać i Andrzej stwierdził, że nie pojedziemy. Przy śliskiej nawierzchni nie ma co ryzykować upadku - to już wiem po ostatnim kontakcie z błotem ;). Trasę egzaminacyjną już znam i to jest faktycznie ogromne ułatwienie, chociaż trochę byłam zdziwiona, że ustalono tylko jedną trasę, ale może ktoś uznał, że motorem jeździ się trudniej niż samochodem i nie ma co wprowadzać zamieszania. W zasadzie nie jest bardzo skomplikowana, więc jak nie zdam to będzie trochę dziwnie, chociaż w zasadzie wiadomo, że zestresowani ludzie robią różne dziwne rzeczy...







Dowiedziałam się z radia, że Dave Gahan z Depeche Mode jest chory. Z tej przyczyny odwołano już dwa koncerty (w tym ten Warszawski) i rozpętało się piekło. Nie ustają spekulacje na temat choroby Dava - media i fani diagnozują go na odległość. Słyszałam już, że ma raka, marskość wątroby, grypę żołądka i wrzody. Sama nie wiem co lepsze - dobrze, że to jeszcze nie jest choroba filipińska, albo ptasia czy świńska grypa... chociaż takie podejrzenia pewnie prędzej czy później się pojawią. W każdym razie choroba Gahana bardzo mnie zasmuciła, kiedyś byłam najwierniejszą fanką DM (jeszcze w podstawówce), a dwa lata temu byliśmy na koncercie w Spodku. DM lubię bardzo i podziwiam, niewielu artystów przetrwało próbę czasu, a Depesze grają tak samo świetnie jak grali w czasach mojej młodości... ;)






Na dzisiaj mieliśmy zaplanowany spływ Popradem - kajak został przygotowany, ale znajomi odmówili z powodu pogody. Może i dobrze, bo jesteśmy strasznie zmęczeni - wczoraj naprawialiśmy motor 3 rano, biedna Ulka jest już cała wybebeszona - mam nadzieję, że jak skończymy będzie pracować jak nowa bez konieczności napraw w drodze do Gruzji. Myśleliśmy trochę o rowerach na dziś, ale nam się nie chce. Wieje strasznie i jest zimno, więc trochę posiedzimy w domu, potem pojedziemy kupić i odebrać części do motoru i chyba dzisiaj popracuję. Myślałam, że straciłam już serce do Firmy, ale ostatnio z Arturem zrobiliśmy absolutną rewolucję, całkowicie zmieniliśmy ofertę i wprowadzimy nowe usługi i na prawdę jestem bardzo zadowolona i co najdziwniejsze i najmniej normalne i niezdrowe - chce mi się pracować ;). Wyniki naszych działań będą na stronce internetowej pewnie za kilka dni, trochę czasu zajmie ich umieszczanie WWW.GLOKER.EDU.PL.

Wieczorem - przy okazji odbywającego się w Krakowie II Festiwalu Muzyki Filmowej - będziemy oglądać na błoniach Władcę Pierścieni - niestety Dwie Wierze - ja wolę Drużynę Pierścienia zarówno pod względem muzyki i/a może przede wszystkim ze względu na krajobrazy. Najwyraźniej się nie znam, bo Shore otrzymał Oscara za muzykę z Dwóch Wierz. No nieważne - w każdym razie liczę na wielkie wydarzenie. Na żywo wystąpi 700 artystów w tym ponad 250 osobowy skład orkiestry symfonicznej Sinfonietta Cracovia i projektowy chór Pro Musica Mundi pod kierownictwem Ludwiga Wickiego. Skrót filmu będzie wyświetlany w systemie high definition, na jednym z największym z ekranów dostępnych w Europie - nie podali niestety wymiarów, ale może się dowiem. Podobno projekcję ma obejrzeć 23 000 widzów - w czwartek kupiliśmy 5 z ostatnich 20 biletów ;)